środa, 02 październik 2019 16:48

Książka o „Damie z gronostajem”

Napisał
Książka o „Damie z gronostajem” fot. pl.wikipedia.com

Pięćset lat po śmierci Leonarda da Vinci jego dzieła nie przestają fascynować – szczególnie, że wiele z nich kryje zagadki. Do książek poświęconych mistrzowi, a wydanych w tym roku w Polsce, znalazła się również ta poświęcona jednemu ze skarbów naszych muzeów – słynnej „Damie z gronostajem”, autorstwa Katarzyny Bik.

Dzisiaj cieszymy się, że pozostanie ono dobrem narodowym, ale jeszcze kilka lat temu obraz był przedmiotem gorszących politycznych kłótni – pisze na polskatimes.pl Radosław Konieczny.

Zakręty polskiej historii są mocno naznaczone rabunkiem i niszczeniem skarbów kultury. Na olbrzymią, porównywalną tylko z latami II wojny światowej skalą ogołocono polskie pałace, dwory i świątynie w latach „potopu”. Upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów symbolicznie przypieczętował rabunek Biblioteki Załuskich. Kolekcje gromadzone przez ludzi i instytucje w latach zaborów nierzadko spotykał ten sam los. Tragedia ostatniej wojny jest oczywista, a po jej zakończeniu to, co ocalało, zostało – nader często z naruszeniem prawa – odebrane prawowitym właścicielom. Nie zawsze zabrane dzieła cieszyły oko w muzealnych salach, bowiem znacznie częściej pokrywały się kurzem w muzealnych magazynach.

Transakcja zawarta przez państwo z Fundacją Książąt Czartoryskich była unikalna pod wieloma względami. Oczywiście, ze względu na znaczenie otrzymanych przez państwo polskie dóbr – wielkich zbiorów bibliotecznych i muzealnych, wśród których najbardziej znane jest dzieło Leonarda, ale które obfitują też w inne wartościowe obiekty. Należy podkreślić fakt, że kolekcja została przekazana Polsce za ułamek jej wartości, 100 mln euro. A transakcja ta obejmuje również dzieła, które w latach II wojny światowej zaginęły, ale mogą zostać odnalezione, jak „Portret młodzieńca” Rafaela. Unikalna – niestety – jest praktyka, że państwo wykazało się szacunkiem prawa własności i kupiło kolekcję. Za to na głowę ministra kultury, wicepremiera Piotra Glińskiego spadły gromy, przede wszystkim ze strony Lewicy, Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej. Ni mniej, ni więcej sugerowano, że transakcja była skandalem, bowiem zbiory… można było przywłaszczyć. I właścicielom pokazać figę.

Wracając do wspomnianej książki Katarzyny Bik: czyta się ją jednym tchem. Szkoda, że im bliżej współczesności, tym bardziej autorka folguje wyobraźni. Otóż sugeruje, że cała Fundacja Książąt Czartoryskich powstała po to, by… wywieźć „Damę” za Ocean. Brzmi to zabawnie, jeżeli przypomnieć sobie argumenty przeciwników transakcji, którzy dowodzili, że Polska nie powinna płacić ani złotówki, bowiem obraz i tak nie może zostać wywieziony. Teza autorki nijak się ma do realiów – skoro Fundacja chciała dzieło spieniężyć za granicą, to czemu przekazała i obraz, i resztą zbiorów za ułamkową ich wartość?

Mimo wszystko – książkę warto przeczytać. Choć z dystansem – kończy Konieczny.

Patronat honorowy

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju patronat Konkursu Pracodawca Godny Zaufania

mrpps

Ministerstwo Energii patronat Konkursu Pracodawca Godny Zaufania

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii patronat Konkursu Pracodawca Godny Zaufania

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi patronat Konkursu Pracodawca Godny Zaufania

esportinfo logo 300

Partnerzy medialni

Logotypy partnerow medialnych Konkursu Pracodawca Godny Zaufania

Zamów newsletter

Na górę