Przejdź do treści

Kształt miasta budowanego w Arabii Saudyjskiej w formie długiego, wąskiego prostokąta, spowoduje perturbacje transportowe

Rafael Prieto-Curiel; fot. Newseria Innowacje

– Miasto The Line budowane w Arabii Saudyjskiej wywołało spore zainteresowanie z powodu swojego wyjątkowego i bardzo określonego kształtu. Zasadniczo ma kształt linii. Miasto ma mieć zaledwie 200 m szerokości przy aż 500 m wysokości i 170 km długości.

9 milionów ludzi będzie tam mieszkać i pracować, zajmując pomieszczenia w dwóch liniach drapaczy chmur

Ma to więc być jedno z najdłuższych miast w historii ludzkości – mówi agencji Newseria Innowacje dr Rafael Prieto-Curiel, matematyk i pracownik Complexity Science Hub w Wiedniu. – Przyjrzeliśmy się temu, jak to miasto będzie funkcjonować, czy to w ogóle jest wykonalne.

W Arabii Saudyjskiej powstaje miasto w formie właściwie jednego budynku o długości 170 km i szerokości zaledwie 200 m. Dziewięć milionów ludzi będzie tam mieszkać i pracować, zajmując pomieszczenia w dwóch liniach drapaczy chmur, wyższych niż Empire State Bulding czy jakikolwiek budynek w Europie, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Miasto ma być przyjazne środowisku, ale życie w nim może się okazać trudne ze względu na odległości, jakie trzeba będzie pokonywać. Jedynym środkiem transportu ma być kolej. Naukowcy z Wiednia przyjrzeli się, czy taki miejski eksperyment może się udać.

Komunikacja w mieście ma się koncentrować na szybkiej kolei

The Line wpisuje się w założenia nowoczesnej urbanistyki, która za jeden z głównych celów stawia zrównoważony rozwój. Ruch samochodowy w mieście będzie wykluczony. Pozwoli to oszczędzić dużo miejsca, które w innym przypadku zajmowałyby parkingi i infrastruktura związana z ruchem samochodowym. Zniknie też problem wytwarzanych z transportu drogowego spalin i emisji dwutlenku węgla. Komunikacja w mieście ma się koncentrować na szybkiej kolei.

Koncepcja zakłada, że wszystko, co potrzebne do życia, tj. praca, usługi i miejsca rekreacyjne, powinno być w bliskiej odległości od domu

– Wyobraźmy sobie, że chcemy odwiedzić rodzinę, przyjaciół, jeździmy do pracy. W każdym mieście musimy pokonać w tym celu spory dystans. W przypadku The Line jest podobnie, dlatego przygotowaliśmy symulację miasta. Wygląda ona trochę podobnie jak to, co działa w grach komputerowych od kilkudziesięciu lat. Teraz te symulacje stały się bardzo potężnymi narzędziami matematycznymi, dzięki którym możemy lepiej zrozumieć, jak ludzie poruszają się w danym mieście – wyjaśnia dr Rafael Prieto-Curiel. – Po przeprowadzeniu symulacji wielu milionów podróży z uwzględnieniem każdego możliwego punktu początkowego i docelowego w mieście okazało się, że transport w nim będzie bardzo powolny.

Zapewnienie mieszkańcom łączności, tj. łatwego dotarcia do wielu części miasta, np. miejsc pracy czy punktów usługowych, jest istotnym aspektem współczesnego projektowania miast. Dobre planowanie ma zapobiegać nierównościom społecznym i wykluczeniu. Smog, korki czy zatłoczone sieci komunikacyjne to problemy, z którymi próbują się zmierzyć urbaniści. W odpowiedzi na te wyzwania pojawiła się koncepcja 15-minutowych miast. Pomysł powstał w 2016 roku, a jego autorem jest Carlos Moreno z paryskiej Sorbony. Koncepcja zakłada, że wszystko, co potrzebne do życia, tj. praca, usługi i miejsca rekreacyjne, powinno być w bliskiej odległości od domu, którą da się pokonać w ciągu 15 min pieszo lub rowerem. Miałoby to nie tylko poprawić jakość życia mieszkańców, ale też zmniejszyć ślad środowiskowy dzięki ograniczeniu transportu samochodowego. Pomysł już wdrożyło lub wdraża kilkanaście miast na świecie, niektóre, np. Szanghaj, stworzyły „15-minutowe dzielnice”.

Eksperci za główną wadę arabskiego projektu uważają słabą łączność

The Line także zakłada, że wszelkie niezbędne usługi będą dostępne na miejscu, w odległości 5 min. Eksperci podkreślają jednak, że miasta mają do zaoferowania więcej niż to, co znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie. Dlatego za główną wadę arabskiego projektu uważają właśnie słabą łączność.

– Wyobraźmy sobie, że mieszkamy gdzieś na piętrze. Musimy najpierw dostać się na poziom gruntu na najbliższą stację kolejową, a potem zaczekać na następny pociąg. Może to być szybki pociąg, ale jest jeden kłopot. Jeśli będzie się zatrzymywał na wielu stacjach, to musi ciągle przyspieszać i zwalniać, czekać na stacjach na wsiadających i wysiadających jak każdy inny pociąg. The Line w zbyt dużym stopniu zależy od liczby stacji kolejowych, które zostaną w nim zbudowane. Powiedzmy, że będzie ich tylko 10. Wtedy aby dotrzeć do najbliższej z nich, będziemy musieli przejść około 8 km. Do tego trzeba doliczyć średnio kolejne 8 km do stacji na pociąg powrotny. Z taką liczbą stacji to się nie uda – mówi ekspert Complexity Science Hub w Wiedniu.

Opierając się na kształcie prostokąta, The Line oddala mieszkańców od siebie w największym możliwym stopniu

Z kolei jeśli stacji będzie wiele, pociągi będą musiały się często zatrzymywać i nie osiągną pożądanej prędkości. Według wyliczeń ekspertów linia kolejowa potrzebuje co najmniej 86 stacji, aby każdy mógł znaleźć się w odległości krótkiego spaceru – 1,3 km (prawie 18 min). To i tak będzie jednak dystans nieakceptowany przez część użytkowników. Przy takiej liczbie stacji podróż z losowo wybranej lokalizacji do drugiej zajmie co najmniej 60 min. Niezależnie od liczby stacji blisko połowa populacji The Line będzie miała dojazd dłuższy niż godzinę. To oznacza większe problemy transportowe niż np. w Seulu, gdzie mieszka 25 mln ludzi, a czas dojazdu do pracy zajmuje mniej niż 50 min.

– Opierając się na kształcie prostokąta, The Line oddala mieszkańców od siebie w największym możliwym stopniu. Nie tego oczekujemy od miasta – podkreśla matematyk.

Rozmieszczenie budynków wzdłuż długiej linii sprawia, że ludzie oddalają się od siebie

Według wyliczeń ekspertów w The Line tylko niewiele ponad 1 proc. mieszkańców znajduje się w odległości 1 km od innych. Rozmieszczenie budynków wzdłuż długiej linii sprawia, że ludzie oddalają się od siebie.

– Weźmy dla odmiany koło. Kolisty kształt daje nam miasto, w którym wszystko jest możliwie najbliżej. Weźmy to samo miasto i zamiast linii zmieśćmy go w kształcie okręgu: te same budynki, ta sama powierzchnia, ale niewielkie koło zamiast linii o 170 km długości. W takim mieście wszędzie jest bardzo blisko. Nie potrzebujemy nawet pociągu.

Właściwie wszędzie można dojść na piechotę, co wpływa na zmniejszone zużycie energii, eliminuje potrzebę budowania stacji kolejowych i zbliża wszystkich do siebie. Takie miasto miałoby najszybszy transport – ocenia dr Rafael Prieto-Curiel.
Udostępnij: