Przejdź do treści

Nacjonalizacja British Steel

Fot. en.wikipedia.org

Premier brytyjski Keir Starmer zapowiedział przyjęcie ustawy dającą rządowi możliwość pełnej nacjonalizacji British Steel, spółki należącej do chińskiej grupy Jingye.

Jak dalej napisał serwis Warsaw Enterprise Institute – WEI Globalnie na podstawie informacji BBC, spółka przejęta przez Chińczyków w 2020 r. została tym samym uratowana przed bankructwem, zachowano tysiące miejsc pracy, a zakłady w Scunthorpe zmodernizowane dzięki inwestycjom wartym 1,2 mld funtów. Był to wygodny politycznie finał kryzysu, który wybuchł w 2019 r., gdy spółka trafiła do przymusowej likwidacji, a państwo musiało szukać inwestora gotowego przejąć strategiczne aktywa.

Kryzys British Steel nie jest wyłącznie lokalnym problemem huty w Scunthorpe

Rząd już od kwietnia 2025 r. sprawuje operacyjną kontrolę nad zakładem, po tym jak pojawiło się ryzyko trwałego wygaszenia pieców. Teraz Londyn chce pójść krok dalej: przejąć firmę na własność, jeśli zostanie spełniony test interesu publicznego obejmujący bezpieczeństwo narodowe, infrastrukturę krytyczną i stabilność gospodarki. Oficjalnie rząd nie może sobie pozwolić na utratę zdolności do produkcji własnej stali. Chodzi o kolej, budownictwo, obronność, łańcuchy dostaw i odporność państwa w czasach geopolitycznych napięć. Nieoficjalnie, jednak jest to przyznanie, że polityka przemysłowa Zachodu weszła w nową fazę ograniczania wolnego rynku i rozbudowy państwowego interwencjonizmu. Koszt tej decyzji będzie jednak wysoki, gdyż wsparcie dla British Steel, po jego ewentualnej nacjonalizacji może sięgnąć 615 mln funtów do czerwca 2026 r., a dalsza nacjonalizacja może oznaczać kolejne wydatki dla podatników. Jednocześnie Chiny już ostrzegają Londyn, by działał ostrożnie i respektował interesy chińskich przedsiębiorstw.

Dla Polski to ważny sygnał ostrzegawczy. Kryzys British Steel nie jest wyłącznie lokalnym problemem huty w Scunthorpe, lecz objawem szerszej choroby europejskiego przemysłu energochłonnego. Wysokie ceny energii, koszty polityki klimatycznej, presja importu spoza Europy i spadająca konkurencyjność sprawiają, że stal znów przestaje być zwykłym towarem, a zaczyna być traktowana jako element bezpieczeństwa gospodarczego.

Sektory uznawane za strategiczne wracają pod parasol państwa, a przemysł coraz częściej przestaje być traktowany wyłącznie jako część rynku

Jeśli rząd brytyjski uznaje hutnictwo za sektor strategiczny, podobna debata prędzej czy później wróci także w Polsce. Pytanie nie będzie brzmiało wyłącznie, czy ratować huty, ale kto ma za to zapłacić i gdzie przebiega granica między ochroną zdolności przemysłowych państwa a kosztownym podtrzymywaniem nierentownych aktywów. Oznacza również wzmocnienie protekcjonizmu na rynku stali.

Jeśli rząd w Londynie zacznie silniej promować wykorzystanie krajowej stali w projektach publicznych, przestrzeń dla dostawców z Europy kontynentalnej może się zawęzić. Jednocześnie utrzymanie pracy British Steel zmniejsza ryzyko gwałtownych zawirowań podażowych na europejskim rynku. To kolejny dowód na zmianę reguł gry w zachodnich gospodarkach. Sektory uznawane za strategiczne wracają pod parasol państwa, a przemysł coraz częściej przestaje być traktowany wyłącznie jako część rynku.

Więcej: www.wei.org.pl
Źródło: bbc.com
Udostępnij: