Przejdź do treści

Najważniejszy szlak handlowy świata zagrożony

Fot. WEI

Niestabilność gdziekolwiek na świecie, jeśli angażuje USA, jest na rękę Rosji. Część Jemenu była przed zjednoczeniem sowieckim satelitą.

Dziś Huti też są przychylni Moskwie, choć raczej na zasadzie „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem” – napisał Grzegorz Kuczyński w swym raporcie opublikowanym przez Warsaw Enterprise Institute (WEI).

Rosjanie wspólnie z Chińczykami blokują na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ rezolucje uderzające w jemeńskich rebeliantów

Jak zaznacza autor Rosjanie wspólnie z Chińczykami blokują na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ rezolucje uderzające w jemeńskich rebeliantów, ale Moskwa też zaczęła wysyłać swoje tankowce LNG do Azji wokół Afryki, widząc eskalację na Morzu Czerwonym. Również Pekin nie może czuć się już tak pewny o bezpieczeństwo swych ładunków płynących przez Kanał Sueski. Jednak im dłużej będzie trwał kryzys na kluczowym szlaku morskim łączącym Azję z Europą, tym mocniej odczuje to gospodarczo również Państwo Środka.

W kolejnym raporcie WEI z cyklu „Punkty zapalne świata”, autor raportu, Grzegorz Kuczyński, dziennikarz i analityk specjalizujący się w zagadnieniach związanych z bezpieczeństwem międzynarodowym oraz polityką Rosji, skupił się na sytuacji w Jemenie. W przekonaniu autora raportu losy konfliktu na morskich akwenach w rejonie cieśniny Bab al-Mandab są ściśle związane z rozwojem sytuacji w Jemenie. Układ sił w tym kraju i szczególnie pozycja Huti na tych krańcach Półwyspu Arabskiego ściśle wiążą się ze stopniem (nie)skuteczności działań koalicji i przesądzają o tym, czy i jakie są szanse na polityczne zakończenie konfliktu.

Dopóki trwa gorąca faza wojny w Strefie Gazy, szanse na dyplomatyczne zakończenie konfliktu na Morzu Czerwonym czy choćby deeskalację ataków Huti, są właściwie zerowe

Na to ostatnie wpływ będą miały nie tylko Zachód i sunnickie kraje regionu, ale też – przede wszystkim – Iran w powiązaniu z Chinami. Wydaje się, że dopóki trwa gorąca faza wojny w Strefie Gazy, szanse na dyplomatyczne zakończenie konfliktu na Morzu Czerwonym czy choćby deeskalację ataków Huti, są właściwie zerowe. Nawet w przypadku wygaszenia tego obecnego zbrojnego konfliktu, jeśli w samym Jemenie nie dojdzie do poważnych zmian w układzie sił na niekorzyść zajdyckich rebeliantów, Jemen pozostanie punktem zapalnym na mapie świata, a największy szlak handlowy świata pozostanie zagrożony.

Główne tezy wymienione w raporcie to:

– Kampania ataków jemeńskich rebeliantów Huti na żeglugę handlową na południu Morza Czerwonego i w Zatoce Adeńskiej destabilizuje Bliski Wschód i uderza w gospodarkę światową. Konflikt w rejonie cieśniny Bab al-Mandab ma związek z wojną Izraela z Hamasem i regionalną eskalacją konfliktu między Iranem i jego sojusznikami a Izraelem i USA;

– Wyznający zajdycką wersję islamu Jemeńczycy swoimi atakami poważnie ograniczają swobodę żeglugi morskiej przez Morze Czerwone i Kanał Sueski, co podbija koszty frachtu i ceny ropy na świecie. Wspierani przez Iran bronią i wsparciem wywiadowczym rebelianci zapowiedzieli, że będą atakować międzynarodową żeglugę tak długo, jak długo Izrael będzie prowadził wojnę z Hamasem.

– Podjęte przez szereg państw, głównie zachodnich na czele z USA, działania wymierzone w Huti nie przynoszą pożądanych wyników. Rebelianci właściwie codziennie atakują kolejne statki, czasem trafiając w cel, zaś powietrzne ataki na cele w Jemenie nie ograniczają potencjału organizacji Ansar Allah. Wydaje się, że deeskalacja konfliktu może nastąpić wyłącznie drogą politycznych decyzji. W tym wypadku kluczowe będzie stanowisko Iranu, choć należy pamiętać, że Huti są najmniej zależnym od Teheranu elementem tzw. osi oporu.

– Huti od blisko dziewięciu lat kontrolują część kraju, skutecznie odparli ofensywę potężnej koalicji na czele z Arabią Saudyjską. Dotychczasowy przebieg konfliktu na Morzu Czerwonym tylko wzmocni w rebeliantach przeświadczenie o ich sile i bezkarności.

To oznacza, że w dającej się przewidzieć przyszłości należy wykluczyć pokonanie Huti i zjednoczenie Jemenu, co z kolei oznacza utrzymanie wysokiego ryzyka kolejnych konfliktów w tej części świata.

 

Udostępnij: