Przejdź do treści

Polskie start-upy zarabiają miliony, ale boją się globalnej ekspansji

Maciej Sadowski; fot. Newseria

– Polskim start-upom trudno skalować biznes za granicą, tak samo jak tym z Czech, Australii, Nowej Zelandii czy z RPA.

To wymaga kapitału, znajomości lokalnych rynków i najczęściej strategicznych współprac, które na ogół są trudne do wypracowania, kiedy jest się głęboko zakorzenionym w jednym rynku, na przykład polskim – mówi w rozmowie z agencją Newseria Maciej Sadowski, współzałożyciel Fundacji Startup Hub Poland.

Aby polski start-up stał się globalną firmą, paradoksalnie na początku niech stanie się bardzo dobrą w Polsce

Polska drugi rok z rzędu zajęła 33. miejsce w „The Global Startup Ecosystem Index Report 2026” firmy StartupBlink, który ocenia najlepsze środowiska dla młodych firm na świecie. W Europie uplasowała się natomiast na 19. pozycji. Zdaniem ekspertów polskim start-upom trudno skalować biznes za granicą, ponieważ wymaga to m.in. kapitału czy nawiązania strategicznych współprac. Jednocześnie Polska może się stać zapleczem dla talentów i pozyskiwania pierwszego finansowania. Jak wskazuje raport z badania przedsiębiorczości Global Entrepreneurship Monitor 2025, współtworzony przez PARP, w 2024 r. najwięcej start-upów było na etapie umacniania pozycji na rynku (28 proc.), stabilizacji firmy i przyjętego modelu biznesowego (28 proc.), a także dalszego rozwoju i ekspansji na rynku (34 proc.).

– Aby polski start-up stał się globalną firmą, paradoksalnie na początku niech stanie się bardzo dobrą w Polsce. To duża gospodarka, 20.–21. na świecie, duży rynek wewnętrzny. Jeżeli uda się osiągnąć wszystkie kamienie milowe w Polsce, to zapewniam, że następnie skalowanie za granicę jest prawdopodobne. Jeżeli chcesz być globalnym mistrzem, zostań nim w Polsce, a następny krok będzie już intuicyjny – uważa Maciej Sadowski. Słabymi stronami ekosystemu innowacji w Polsce są głównie: ograniczony dostęp do finansowania dla start-upów na późniejszych etapach rozwoju, niestabilność regulacyjna, niewystarczający system zachęt dla inwestorów, nadmierna biurokracja przy prowadzeniu działalności operacyjnej, wysokie koszty zatrudnienia i niedobór specjalistów w szczególności w obszarze IT, trudności w ekspansji zagranicznej, a także deficyty we współpracy pomiędzy uczelniami i biznesem. Jednocześnie coraz więcej polskich start-upów planuje ekspansję na rynki zagraniczne, szczególnie do krajów Unii Europejskiej i USA. To wnioski z raportu Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) „Co blokuje polskich startupowców? Wyzwania i perspektywy zmiany”.

Polska jest w pułapce rynku średniej wielkości

– Kompetencją, której brakuje start-upom i desperacko jej potrzebują, jest dobre zrozumienie rynku, na którym będą sprzedawać. My jako Polacy mamy fantastyczne umiejętności techniczne, wielu noblistów i jesteśmy z tego dumni. Mamy świetną historię technologii, natomiast sprzedaż i promowanie się na innych rynkach są trudne. Trudniejsze na przykład w Niemczech niż w Ameryce, a jesteśmy w stanie świetnie sprzedać w USA, tylko trzeba się przełamać – uważa Adam Wiśniewski, współzałożyciel i dyrektor techniczny AI Clearing. Polska w rankingu StartupBlink zajęła 17. miejsce na świecie w kategorii „atrakcyjność funkcjonalna ekosystemu”, przebijając 33. miejsce w skali globalnej, co zdaniem autorów publikacji wskazuje na solidną atrakcyjność międzynarodową.

– Polska jest w pułapce rynku średniej wielkości. Możesz zbudować start-up w kraju, który będzie przynosił pieniądze, będzie można z tego żyć, rozwinąć się, ale nie wyskalujesz go szybko na gigantyczny poziom, ponieważ to jest duży rynek. Jeśli bylibyśmy w Estonii, to trzeba od razu wejść na rynek globalny, ponieważ tam żyje 2 mln ludzi. W Polsce jest takie niebezpieczeństwo, że można zostać na tym poziomie – podkreśla Adam Wiśniewski. W pierwszych 6 miesiącach 2026 r. polskie start-upy, po uwzględnieniu megarund, pozyskały 4,6 mld zł kapitału z polskich i zagranicznych funduszy. W rekordowym 2021 r. wartość inwestycji Venture Capital (VC) wyniosła 3,6 mld zł, a w 2025 roku – 3,3 mld zł. Na tegoroczny rezultat największy wpływ miały rundy zebrane przez ElevenLabs i ICEYE na łączną kwotę 3,7 mld zł. To dane z najnowszego raportu PFR Ventures i Inovo.vc.

Polskie pochodzenie jest zdecydowaną przewagą

– Aby z sukcesem wejść na zagraniczne rynki, trzeba mieć produkt, który dobrze adresuje ich potrzeby. Uważam, że sprzedawać z Polski w Ameryce jest bardzo trudno. Musisz mieć amerykańskich sprzedawców, senior team, kogoś, kto to rozumie, i pójść dalej – podkreśla współzałożyciel i dyrektor techniczny AI Clearing. – Uważam, że polskie pochodzenie jest zdecydowaną przewagą. My jako naród potrafimy wyciągnąć się z głębokiego, ciemnego miejsca, mamy zmysł do kombinowania. To jest mindset, który jesteśmy w stanie przenieść od góry do dołu, plus świetne uczelnie techniczne – dodaje.

Dużą rolę w ekspansji na globalnych rynkach mogą odegrać fundusze europejskie. – Fundusze europejskie pomagają zarówno start-upom, które są na samym początku drogi, jak i małym i średnim przedsiębiorstwom, które już prowadzą aktywną działalność gospodarczą na rynku krajowym i próbują go realizować na rynku międzynarodowym – wyjaśnia Krzysztof Gulda, prezes PARP.

PARP Future Camp 2026

24–25 sierpnia 2026 r. w Rynie na Mazurach podczas PARP Future Camp 2026 innowatorzy mieli okazję się spotkać i zdobyć wiedzę m.in. na temat korzystania z grantów czy też nawiązać kontakty biznesowe.

Więcej: https://biznes.newseria.pl/news/pulapka-sredniego-rynku,p346724655
https://3.newseria.pl/video/346724655_parp_rynek_globalny_3_sz.mp4
Udostępnij: