środa, 22 lipiec 2020 21:07

Tryjanowski: Budownictwo ekologiczne to coś znacznie szerszego

Napisał
Tryjanowski: Budownictwo ekologiczne to coś znacznie szerszego fot. freeimages.com

Mamy już w Polsce przykład rewitalizacji Bornego Sulinowa, z kompleksem budynków mieszkalnych i sanatoryjnych - mówi w rozmowie z portalem polskatimes.pl prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Wyjaśnijmy na początku może, jak pan, znawca ptaków, mierzy się z tematem, bądź co bądź egzotycznym z punktu widzenia ornitologii, czyli budownictwem ekologicznym?

To prawda, że ptakami interesuję się najdłużej i zapewne najbardziej spośród badanych zagadnień, ale to nie oznacza, że wyłącznie nimi (śmiech). Lecz nawet patrząc dość wąsko, to ptaki są wspaniałą grupa bioindykacyjną, czyli informują nas o stanie środowiska w konkretnych miejscach. Przypomnijmy sobie budowane przed półwieczem wielkomiejskie osiedla i jakość wykonywania budynków. Gniazdujące w szczelinach murów wróble były wskaźnikiem fuszerki budowlanej, a zbierające pokarm gołębie oznaką wyrzucanego chleba i innych resztek pokarmowych. Rzecz jasna, lepiej spoglądać na ptaki jako zwierzęta związane z zielenią osiedlową czy ogrodową, obecność różnych gatunków świadczy o pewnej naturalności badanych obszarów. Szereg badań, niemal z całego świata, pokazuje, że ludzie wyjątkowo sobie cenią obecność ptaków, ich fantastyczne barwy i głosy, w pobliżu miejsca ich zamieszkania. Dostępność terenów zielonych zwiększa ceny nieruchomości. I tak dochodzimy do nowej wizji budownictwa – niejako wpisanego w przyrodę, ze stosownymi rozwiązaniami technicznymi, o których pewnie jeszcze sobie powiemy.

Co się jednak kryje pod nazwą „budownictwo ekologiczne”? Mówi się o zielonych domach, zrównoważonych budynkach - jaka jest podstawowa idea takiego budownictwa?

W zasadzie nie ma jasnej definicji, a że jest moda na eko – to każdy definiuje jak chce. Jedni, że to koniecznie drewniane domy, inni, że domy pasywne, jeszcze inni uważają, że najważniejsza jest zdrowa okolica. Część urbanistów ekologicznymi nazywa tak nawet wieżowce, ze szkła i stali z dodatkiem zielonych, czyli pokrytych zielenią dachów, albo innych wyprawek. Gdybym miał krótko sprawę podsumować, dotykamy tematu, że budownictwo ekologiczne to nie tylko architektura i urbanistyka, ale coś znacznie szerszego, od planowania do wykonania i liczą się – to chciałbym bardzo podkreślić – niuanse.

Podczas dyskusji o zrównoważonym rozwoju sporo uwagi poświęca się rewitalizacji terenów, głównie jednak w miastach. A co z rewitalizacją terenów leśnych? Czy można ją połączyć z budownictwem ekologicznym? Jakie korzyści może przynieść rewitalizacja terenów leśnych, np. po poligonach, w połączeniu z budową zrównoważonego osiedla?

Czasami myślę, że takie kompleksowe podejście do zagospodarowania przestrzeni, w tym do budownictwa, to prawdziwa szansa na zrównoważony rozwój. Są jednak dwa warunki brzegowe. Przede wszystkim dzikość zostawić przyrodzie, a rozwój skierować na tereny przy aglomeracjach, przy szlakach komunikacyjnych, przy miejscach, gdzie już i tak istnieje zanieczyszczenie światłem, czy sieć dróg dojazdowych. Co jednak istotne, powinniśmy w tym miejscu być bardzo precyzyjni, bo poligony to miejsca stale wykorzystywane i ze świetnie zachowaną przyrodą. W miejscach spalenisk i ostrzałów znajduje swoje miejsce wiele zagrożonych gatunków. Jednak jak rozumiem, to pytanie ma szerszy kontekst i chodzi ogólnie o obszary powojskowe. Jeśli tak, zdecydowanie jestem za. Wielkoobszarowo spoglądając, to mamy już w Polsce przykład rewitalizacji Bornego Sulinowa, z kompleksem budynków mieszkalnych i sanatoryjnych. Ale przecież istnieją miejsca po jednostkach wojskowych z usypane dziwnymi wzgórzami, zbudowanymi bunkrami, czy nawet sztucznymi zbiornikami wodnymi. Te miejsca, kiedyś odebrane przyrodzie, czasem nawet zdegradowane, mogą do teraz przyrody wrócić i współpracować z potrzebami człowieka.

Chciałabym jeszcze wrócić do początkowego pytania o ptaki i pewne rozwiązania. Czy możemy im jakoś pomóc i czy istnieją metody wskazujące, że właśnie ich obecność wpłynie na „ekologiczność” powstających osiedli?

Pomóc możemy i metody są znane. Natomiast czy to wpłynie na „ekologiczność” osiedli? Odpowiem nieco przewrotnie, że to najbardziej zależy od mieszkańców, ich podejścia do spraw przyrody i codziennych nawyków, do sposobu zagospodarowania przestrzeni, a nawet poczucia estetyki i zrozumienia dla odbywających się w pobliżu domów procesów naturalnych. Pewnie wielu chciałoby wyłącznie zachowania struktury starych dzielnic czy malowniczych wsi. Wszak kochamy je m.in. za wspaniałą zieleń, a często zapierające dech w piersiach sielskie widoki. Pamiętajmy jednak, że społeczeństwo się bogaci, zmienia preferencje mieszkaniowe, a w tle mamy kroczące zmiany demograficzne. Choćby obecna sytuacja z COVID-19 pokazała jak silna jest tęsknota za domem z ogrodem. Pandemia, na szczęście, nie potrwa wiecznie, natomiast poważniejszy jest problem demografii. Starzejące się społeczeństwo będzie potrzebować parterowych domów bez barier – aż się w nich prosi o ekologiczne rozwiązania. Gdybyśmy mieli wskazać grupę społeczna najbardziej doceniająca ptaki to właśnie seniorzy, ale wszak oni mają dzieci, wnuki…

Jak w praktyce układać osiedle w przyjaźni z ptakami, czy to możliwe, na co zwracać uwagę?

Prawdę mówiąc, choć bardzo interesuję się tematem, to dotychczas nie słyszałem o osiedlu zaprojektowanym pod ptasie potrzeby. W domach mieszkają ludzie, a ptaki mają nas cieszyć wokół. Są jednak interesujące wizje współpracy, znane głównie ze Stanów Zjednoczonych, Brazylii czy Australii. To olbrzymie kraje, z tysiącami kilometrów kwadratowych do zagospodarowanie, więc można poszaleć. Ale nawet w „ciasnej” Europie rozpoczął się ruch „przejmowania” wsi i osad i układanie ich pod tym kierunkiem. U nas zapewne, znając dotychczasowe problemy planowania przestrzennego, lepiej zacząć od nowa. Na początek może w miejscu realizacji tego śmiałego pomysłu, czy nawet śmiałych pomysłów, wystarczyłyby drobne kroki, np. zachowanie i zabezpieczenie starych drzew na terenie budowy.

No dobrze, a gdzie te wspomniane wcześniej niuanse?

Oj, tych jest całkiem sporo i pewnie zapełniłyby spore opracowanie naukowe. Ale wspomnę od dwóch ważkich problemach: koty i szyby. Naprawdę niewiele osób zdaje sobie sprawę, że za sprawą tych dwóch czynników ginie chyba większość ptaków na świecie! Zatem mamy unikalne szanse by problem nagłośnić, ale i zaproponować rozwiązania. Koty bywają dobrymi towarzyszami życia i wystarczy im pomóc w tym by nie łapały ptaków. Na przykład sprawdza się wzajemne pilnowanie się sąsiadów i ustalonych reguł, a na eko-osiedlu można wręcz zalecać nakładanie specjalnych opasek dla kotów czy dzwoneczków. To mógłby być wręcz być wyróżnik osiedla. Ważniejsze jednak są szyby; światło dzienne w domach jest cenne, przeszklone tarasy balkony zachwycają estetyką i już istnieją specjalne szyby projektowane tak, by nie rozbijały się o nie ptaki. Mają wbudowane struktury nieco przypominające szybę samochodową, dla naszego oka praktycznie niewidoczne, a widziane przez ptaki – które rozpoznają je jako pełną ścianę i się nie zabijają. Gdybym miał szanse jeszcze pomarzyć, to uważam, że powinniśmy promować jako tworzące zieleń osiedlową i ogrodową rośliny rodzime, a nie tylko gatunki wprowadzane, wyłącznie dlatego bo szybciej rosną i mają lepszą reklamę. Warto by też pozostawić przestrzeń wspólną, niczym dziką łąkę. Tam to można poszaleć, wpuścić owce, stworzyć poidełka dla ptaków i rabaty dla zapylaczy… oj chyba się rozmarzyłem. Tak, rozumiem, to można wymyślić dla pojedynczego ogrodu, ale czy dla całego osiedla? Ależ właściwie, dlaczego by nie?

Prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu to badacz ekosystemów lądowych, zainteresowany przede wszystkim interakcjami zwierząt (głównie ptaków i płazów) i ludzi.