wtorek, 25 sierpień 2020 19:16

ZPP: Polski biznes ma stalowe nerwy

Napisał
ZPP: Polski biznes ma stalowe nerwy fot. freeimages.com

Pandemia koronawirusa była dla gospodarki niewątpliwym wstrząsem, który dla wielu firm oznaczał konieczność przemodelowania swojej działalności, a w niektórych przypadkach doprowadził wręcz do upadłości i bankructw.

Po wielu latach konsekwentnego wzrostu, niezatrzymanego nawet przez kryzys finansowy z końcówki pierwszej dekady XXI wieku, polska gospodarka w 2020 r. skurczy się. Dom badawczy Maison&Partners zbadał na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, jak bardzo nastroje gospodarcze wśród przedsiębiorców pogorszyły się względem okresu sprzed pandemii. Wyniki mówią same za siebie - polski biznes ma stalowe nerwy.

W ramach badania nastrojów gospodarczych wśród firm, analizowane są trzy komponenty: koniunktury gospodarczej, rynku pracy (płace i zatrudnianie) oraz inwestycji. Wartość każdego komponentu mieści się w przedziale od 0 do 100. Wyniki poniżej 50 oznaczają pesymistyczne nastroje, a powyżej 50 - optymistyczne. Z zebranych w trakcie badania danych wynika, że generalny spadek nastrojów gospodarczych w odczycie na II półrocze 2020 roku, względem odczytu sprzed COVID-19, odnotować można w przypadku średnich i dużych firm. Pogorszenie nastrojów w podmiotach mikro i małych jest zdecydowanie mniej zauważalne - w ich przypadku spadek nastąpił o, odpowiednio, 1,4 pkt oraz 1,7 pkt, podczas gdy dla firm średnich i dużych są to dokładnie 4 pkt.

- Być może wynika to z faktu, że najmniejsze podmioty operują w rytmie miesięcznym i rzadko mają dalekosiężne plany, które mógłby pokrzyżować koronawirus - twierdzi Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP. - Ponadto łatwiej im się dostosować do nowej rzeczywistości, niż większym firmom. Często zarządza nimi jednoosobowo właściciel, więc wdrożenie pewnych decyzji, które w korporacji byłyby podejmowane tygodniami, w małych przedsiębiorstwach możliwe jest w zasadzie z dnia na dzień. Interesujący okazuje się być przegląd poszczególnych komponentów badania. Wynika z niego bowiem na przykład, że mimo iż wzrósł (z 45% do 50%) odsetek respondentów twierdzących, że koniunktura gospodarcza w najbliższych miesiącach pogorszy się, o tyle odsetek tych, którzy prognozują poprawę nie tylko nie spadł, lecz wręcz nieznacznie się zwiększył (z 21% do 22%). Z badania wynika ponadto, że negatywny wpływ koronawirusa na gospodarkę spowodował, iż przedsiębiorcy rzadziej planują podwyżki i zwiększanie zatrudnienia, jednak równocześnie nie zwiększył się odsetek przedsiębiorców szykujących w swoich firmach zwolnienia (z 8% przed COVID-19 na 7%), czy zmniejszenie funduszu płac (z 6% przed COVID-19 na 5%).

- Z tych danych wynikałoby, że w zakresie zatrudnienia i jego warunków, koronawirus jedynie nieco przygasił optymizm polskich firm, jednak nie wpłynął na zasadniczą zmianę nastrojów - mówi Cezary Kaźmierczak. - Widzimy, że np. odsetek firm planujących podwyżki zmalał z 29% przed pandemią do 14% w tej chwili, ale najważniejsze jest to, że przedsiębiorcy nie planują zwolnień. Mimo kłopotów związanych z pandemią, wydaje się zatem, że rynek pracy ma się dobrze. Istotny spadek nastrojów odnotowany został w komponencie „Inwestycje”. Odsetek respondentów nie planujących inwestycji wzrósł z poziomu 61% przed pandemią, do 68% w trakcie pandemii. Największy spadek planowanych inwestycji widoczny jest w firmach małych (zatrudniających od 10 do 49 pracowników).

- Niewielka stopa inwestycji to strukturalny problem polskiej gospodarki i wydaje się, że koronawirus dodatkowo go pogłębił - twierdzi Jakub Bińkowski, dyr. departamentu prawa i legislacji ZPP. - Oznacza to, że trzeba będzie w jeszcze większym stopniu skupić się na tworzeniu dobrego otoczenia regulacyjnego dla inwestycji. Mimo spadków w każdej z badanych kategorii, nie sposób nie stwierdzić że redukcja nastrojów jest znacznie mniejsza, niż można byłoby przypuszczać analizując skalę strat wygenerowanych w gospodarce przez koronawirusa. - Polscy przedsiębiorcy po raz kolejny pokazali, że mają stalowe nerwy - podkreśla Cezary Kaźmierczak. - To najcenniejszy kapitał, z jakim możemy wejść w erę post-koronawirusową.