niedziela, 18 październik 2020 12:36

Ukraińcy nie zrezygnują z emigracji zarobkowej

Napisał
Metro w Kijowie Metro w Kijowie fot. morguefile.com

Aż 59% Ukraińców jest rozczarowanych sytuacją gospodarczą w ich kraju - wynika z danych Rating Group. Nie ma się co dziwić. Epidemia koronawirusa odbija swoje piętno na gospodarce naszych sąsiadów.

Z danych Ukraińskiego Urzędu Statystycznego wynika, że w drugim kwartale br. PKB Ukrainy spadło o 11,4% w porównaniu rok do roku, a stopa bezrobocia sięgnęła prawie 10%. Eksperci Personnel Service wskazują, że pozytywnym wskaźnikiem pozostają rosnące zarobki w tempie ok. 8%, ale nadal minimalna pensja na Ukrainie jest 4-krotnie niższa niż w Polsce. Dlatego nie należy się spodziewać rezygnacji pracowników z Ukrainy z emigracji.  

- Epidemia koronawirusa ograniczyła emigrację zarobkową z Ukrainy do Polski, ale z naszych obserwacji wynika, że nie osłabiła zainteresowania wyjazdem do naszego kraju. Z naszego badania wynika, że aż 61% tych, którzy mają doświadczenia pracy w Polsce chce wrócić. Część osób powstrzymują względy administracyjne czy związane z obowiązkową kwarantanną, ale większość planuje wyjazd za granicę do pracy, co jest świetną informacją dla pracodawców z wielu sektorów. Przemysł spożywczy, produkcja RTV/AGD czy logistyka potrzebują rąk do pracy, bo Polacy pomimo ograniczonego zatrudnienia w niektórych sektorach gospodarki, nadal nie chcą pracować tam, gdzie przyjmowani są Ukraińcy - mówi Krzysztof Inglot, prezes Personnel Service oraz ekspert rynku pracy.

Ukraińska gospodarka, osłabiona wieloletnim konfliktem militarnym z Rosją, raczej słabo znosi koronawirusowe zawirowania. Z danych Ukraińskiego Urzędu Statystycznego wynika, że w drugim kwartale br. PKB Ukrainy spadło o 11,4% w porównaniu rok do roku, a bezrobocie wzrosło do 9,9%, czyli w porównaniu do pierwszego kwartału 2020 roku przybyło około 200 tys. osób bez pracy. Biorąc pod uwagę całą pierwszą połowę roku, produkcja przemysłowa spadła o 7,7% r/r, eksport o 7,1% r/r, a import 15,5% r/r. W dodatku, we wrześniu odnotowano rekordowe liczby zachorowań na COVID-19, przekraczające 3000 osób dziennie.

- Jednym z niewielu pozytywnych wskaźników dotyczących ukraińskiej ekonomii są rosnące zarobki. Przeciętne wynagrodzenie, po chwilowym dołku w kwietniu i maju, powróciło na ścieżkę wzrostów i w lipcu wynosiło już 11 804 UAH miesięcznie, co stanowi 2,5-krotność ustawowej pensji minimalnej na Ukrainie. Oznacza to także wzrost o 7,6% w porównaniu rok do roku. Mimo to jest to nadal sporo poniżej poziomu wynagrodzeń oferowanych w Polsce – dodaje Inglot.

Ustawowa pensja minimalna na Ukrainie wynosi 4723 hrywien, czyli równowartość 636 zł (kurs walut z dnia 5.10.2020). Właśnie tę kwotę zarabiają przedstawiciele branży HORECA, a jej dwukrotność otrzymują pracownicy m.in. edukacji, administracji, rolnictwa czy budownictwa. Przeciętne wynagrodzenie u naszych wschodnich sąsiadów to w przeliczeniu na złotówki 1590 zł - tyle mniej więcej można było zarobić w lipcu na Ukrainie pracując w handlu, transporcie i logistyce czy przemyśle. Najbardziej dochodowe branże u naszych wschodnich sąsiadów to finanse i ubezpieczenia oraz informacja i komunikacja, gdzie średnie zarobki oscylują w granicach 2700 zł. Dla porównania w Polsce przeciętne wynagrodzenie wynosi ok. 5400 zł - tyle płaci się w budownictwie czy przemyśle. Informacja i komunikacja to ok. 9100 zł, a w branży HORECA różnica jest prawie 5-krotna - 3700 zł w Polsce vs. ok. 750 zł na Ukrainie.

- Koronakryzys pozbawił wielu Ukraińców nadziei na szybkie wydostanie się ich państwa z ekonomicznego marazmu spowodowanego wojną o Krym i okupacją, kluczowego dla ukraińskiego przemysłu, obwodu donieckiego. Brak stabilności politycznej i gospodarczej tego kraju nie sprzyja planowaniu w nim przyszłości. Dlatego w szczególności dla młodych Ukraińców, Polska jest, i pomimo epidemii nadal będzie, atrakcyjnym miejscem zarówno na tymczasowy jak i stały wyjazd. Stabilna sytuacja, perspektywy wzrostu gospodarczego już od przyszłego roku, chłonny rynek zatrudnienia oraz legalna, dobrze płatna praca pozostają naszymi atutami - mówi na zakończenie Inglot.