sobota, 21 listopad 2020 12:46

W zakładach produkcyjnych zapewnienie ciągłości pracy staje się kluczowe

Napisał
W zakładach produkcyjnych zapewnienie ciągłości pracy staje się kluczowe fot. freeimages.com

Pandemia trwa od marca 2020 r. i nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy się skończy. Związane z nią obostrzenia wpływają na niemal każdą gałąź gospodarki, nie tylko z powodu ograniczeń w prowadzeniu działalności.

Druga fala COVID-19 pokazuje, że każda firma może być narażona na utrudnienia lub wręcz przestój z powodu zachorowania albo obowiązkowej kwarantanny pracowników. Szczególnie w zakładach produkcyjnych zapewnienie ciągłości pracy staje się kluczowe. Sytuację na rynku pracy w sektorze „blue collar” analizuje Edyta Kowalczyk, dyr. ds. kluczowych klientów w LeasingTeam Group.

Kowalczyk przypomina, że w marcu i kwietniu br. wiele firm było zmuszonych do redukcji zatrudnienia, a nawet czasowego zamknięcia swoich biur, lokali czy zakładów. Lockdown przyszedł nagle i nie dał czasu na przygotowania. Trzeba było działać tu i teraz, co zazwyczaj wiązało się z koniecznością podejmowaniem szybkich decyzji. Choć były przedsiębiorstwa, w które pandemia nie uderzyła ekonomicznie, nawet one do zatrudniania nowych osób czy podejmowania współpracy z agencjami HR podchodziły ostrożnie. Tymczasem firmy współpracujące już z agencjami, doceniły tę kooperację, gdyż dzięki niej szybciej i z większą elastycznością zarządzały pracownikami. Co więcej, w sytuacji przymusowych zwolnień mogły również liczyć na wsparcie agencji.

W LeasingTeam wielokrotnie udawało nam się delegować pracowników zwolnionych u jednego pracodawcy do innych projektów, nawet przy konieczności relokacji do innego województwa. Taką elastyczność umożliwia usługa pracy tymczasowej i outsourcing - podkreśla Kowalczyk.

Druga fala pandemii, choć gwałtowniejsza, nie pociąga za sobą tak szybkich i niekiedy ostatecznych decyzji pracodawców, jak miało to miejsce na przełomie pierwszego i drugiego kwartału. Obecnie firmy mierzą się z wyzwaniem zapewnienia ciągłości pracy w przypadku kwarantanny części załogi. Odpowiednie przygotowanie się na tę ewentualność może uchronić przedsiębiorstwa przed takim skutkami, jak wypłacanie nadgodzin dla pracowników nie objętych kwarantanną czy zatrzymanie lub drastyczne ograniczenie działalności. Nie bez znaczenia jest też stres, zmęczenie i podupadające morale załogi.

By stawić czoła deficytom kadrowym wynikającym z pandemii, w pierwszej kolejności firmy szukają wewnętrznych rozwiązań, np. uruchamiając „ad hoc” rekrutacje przez własny dział HR. Trzeba jednak brać pod uwagę, że wymaga to pełnego zaangażowania, co wymusza odłożenie innych projektów albo generuje dodatkowe koszty w postaci nadgodzin. Jednocześnie włożony wysiłek i poświęcony czas wcale nie dają gwarancji uzyskania zamierzonego efektu. Wpływa na to wiele zmiennych: liczebność wewnętrznego zespołu HR, doświadczenie poszczególnych rekruterów, narzędzia i umiejętności dotarcia do właściwych kandydatów.

Część firm ratuje się też czasowym przesuwaniem pracowników z innych działów, np. z magazynu na produkcję. Są tu jednak ograniczenia: można to zrobić na maksymalnie 3 miesiące w roku, stanowisko musi odpowiadać kwalifikacjom pracownika, a wynagrodzenie nie może się obniżyć (art. 42 § 4 kodeksu pracy).

Takie rozwiązania to jedynie chwilowe remedium. Nie sprawdzą się w dłuższej perspektywie lub przy większej skali problemu. Można je traktować jako tzw. wyjście awaryjne, ale ze świadomością, że nie stanowi skutecznego, systemowego zabezpieczenia przedsiębiorstwa.

Wobec aktualnej sytuacji epidemiologicznej, ale też i w związku z sezonem grypowym, przedsiębiorstwa, zwłaszcza produkcyjne, powinny przygotować zawczasu procedury wewnętrzne na wypadek nagłych i być może masowych absencji pracowników. Im większa skala biznesu, tym mniej można zdać się na przypadek, liczyć na szczęście, czy bazować na doraźnych działaniach.

Rekrutacja i zatrudnienie pracowników z odpowiednimi kompetencjami i dostępnych „od zaraz” nie należą do łatwych zadań. Przygotowując się na taką ewentualność, warto z wyprzedzeniem podjąć rozmowy z profesjonalną agencją zatrudnienia, która w krótkim czasie będzie w stanie zapewnić ciągłość i skuteczność procesu dzięki szerokiej bazie kandydatów oraz dużym zasobom rekrutacyjnym.

Pracodawcy świadomi nadchodzących zagrożeń chcą się zabezpieczyć i mieć tzw. plan B, czyli możliwość uzyskania szybkiego wsparcia w sytuacji, gdyby cześć załogi znalazła się na kwarantannie lub na dłuższym zwolnieniu lekarskim.

Obserwujemy rosnące zainteresowanie usługami świadczonymi przez LeasingTeam Group, takimi jak praca tymczasowa czy outsourcing - zwraca uwagę Kowalczyk. Niektórzy nasi klienci idą o krok dalej i inwestują w pracowników na tzw. stand by’u, którzy w razie nagłej potrzeby niemal z dnia na dzień mogą stawić się do pracy. To, jaki model współpracy wybierzemy uzależnione jest od indywidualnych oczekiwań klienta - jakiej liczby pracowników potrzebuje osób na zastępstwo, jak szybko, jaki ma budżet, itd. Na podstawie otrzymanych informacji wspólnie zastanawiamy się i wdrażamy najlepsze rozwiązanie dla danego przedsiębiorstwa.

Nasze doświadczenia pokazują, że warto współpracować ze sprawdzoną agencją zatrudniania długofalowo. Z czasem koordynatorzy z agencji coraz lepiej znają specyfikę pracy w danej organizacji, a to umożliwia im regularne rozbudowywanie bazy kandydatów o osoby spełniające wymagania pracodawcy. Znacząco wzrasta wówczas poziom dopasowania pracowników, a czas na ich dostarczenie się skraca. Pracownicy z kolei coraz sprawniej wdrażają się w nowe obowiązki i lepiej aklimatyzują w firmie. W efekcie zyskują wszystkie trzy strony - napisała na zakończenie Edyta Kowalczyk.