poniedziałek, 01 luty 2021 12:14

Koronawirus czterokrotnie mocniej uderzył w rynek pracy niż kryzys z 2009 r.

Napisał
Koronawirus czterokrotnie mocniej uderzył w rynek pracy niż kryzys z 2009 r. fot. morguefile.com

Najnowszy raport Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP) kompleksowo pokazuje wpływ koronakryzysu na globalny rynek pracy.

W 2020 r. liczba przepracowanych godzin pracy spadła na całym świecie o 8,8 proc. r/r. Oznacza to utratę 255 mln pełnoetatowych miejsc pracy - cztery razy więcej niż podczas kryzysu finansowego w 2009 r.

Polska ze stratą wynoszącą 3,5 proc. plasuje się na czwartym miejscu w UE, zaraz za Finlandią, Litwą i Danią - informuje think-tank, Polski Instytut Ekonomiczny (PIE).

Utracone godziny pracy w 2020 r. obrazują zarówno na zmniejszenie czasu pracy przy zachowaniu zatrudnienia, jak i zwolnienia, które mogły sięgnąć w ubiegłym roku w skali świata nawet 114 mln etatów. Burundi, Nowa Zelandia, Niger i Finlandia to kraje, które w 2020 roku odnotowały najmniejsze uderzenia w ich rynki pracy. Z kolei największe straty były widoczne w krajach Ameryki Łacińskiej (Kolumbia, Argentyna, Panama i Peru), a także południowej Europy (Włochy, Portugalia i Hiszpania).

- Obecny kryzys w większy stopniu odbił się na wzroście dezaktywizacji zawodowej niż na bezrobociu. Z danych MOP wynika, że w 2020 r. globalny współczynnik bierności zawodowej wzrósł o 2,2 punktu proc., podczas gdy stopa bezrobocia rosła z dwukrotnie mniejszą dynamiką, tj. o 1,1 punktu proc. Kryzys pandemiczny szczególnie mocno dotknął młodych pracowników. We wszystkich regionach i grupach dochodów państw odnotowano spadek zatrudnienia o 8,7%, w porównaniu z 3,7% dla dorosłych. To właśnie młodzi w skali globalnej najbardziej narażeni są na bierność zawodowo, bo tracąc pracę nawet nie rejestrują się jako osoby bezrobotne, które są gotowe do podjęcia pracy - powiedział Andrzej Kubisiak, z-ca dyr. w PIE.

Globalny spadek liczby przepracowanych godzin pracy wyniósł 8,8 proc. Nie wiele lepiej sytuacja kształtowała się w krajach najbogatszych (G7 i G20) oraz w Unii Europejskiej, gdzie skala spadku znajdowała się w przedziale między 8,3-8,7 proc. Polska na tym tle odnotowała relatywnie niewielki spadek sięgający 3,5%, co dało naszemu krajowi 23 miejsce na 189 krajów. Dzięki temu wyprzedziliśmy np. takie kraje jak Korea Południowa (24 miejsce, -3,7 proc.), Chiny (32 miejsce, -4,2 proc.), USA (110 miejsce, -9,2 proc.) czy Wielką Brytanię (152 miejsce, -12,8 proc.).

- Patrząc na kontynent europejski, mniejsze niż w Polsce spadki liczby przepracowanych godzin pracy widać tylko w pięciu krajach południa Europy. Z kolei w ramach UE nasz kraj wyprzedzają jedynie trzy kraje - Finlandia, Dania i Litwa. Czwartą pozycję Polski na tle krajów UE potwierdził też niedawny raport PIE „Pandenomics”, w którym porównywaliśmy kondycję europejskich gospodarek po drugiej fali pandemii.  Największe uderzenie w rynki pracy odczuły kraje południa Europy oraz Wielka Brytania i Irlandia, gdzie spadki sięgały poziomów dwucyfrowych. Taki podział kontynentu jest związany zarówno ze skalą uderzenia epidemicznego, struktury gospodarki, dużego udziału turystyki w PKB, a także przyjętych działań pomocowych. Jak podkreślają analitycy MOP, uruchomienie pakietów pomocowych w dużej mierze chroniło miejsca pracy i ograniczało wzrost ubóstwa - skomentował Andrzej Kubisiak.

Analitycy Międzynarodowej Organizacji Pracy dla świata przedstawili trzy scenariusze na 2021 roku. Każdy z nich zakłada dalszy spadek globalnie przepracowanych godzin (od -1,3 do -4,6 proc.). Prognozy dla krajów Unii Europejskiej zakładają głębszy spadek sięgający w umiarkowanym scenariuszu 5,9 proc.

- Autorzy raportu w swoich rekomendacjach podkreślają konieczność utrzymania przez rządy wsparcia fiskalnego, które za sprawą inwestycji (również publicznych) ma nie tylko chronić miejsca pracy, ale i generować nowe. Jednocześnie przestrzegają przed zbyt wczesną konsolidacją fiskalną i zalecają zapewnienie większej dostępności opieki społecznej – podsumowuje Kubisiak.