poniedziałek, 28 luty 2022 12:13

W związku z Polskim Ładem obok wzrostu obciążeń podatkowych największym problemem jdg jest niepewność

Napisał
Witold Solski Witold Solski fot. Newseria Biznes

- W obecnym systemie emerytura osoby zatrudnionej na jednoosobowej działalności gospodarczej (jdg), która zaczynała pracę w latach 90. ub. wieku, będzie wynosić poniżej 1 tys. zł.

Dobrze byłoby rozmawiać o tym, co zrobić, żeby ci ludzie nie byli biedakami, bo z pewnością nie starczy im nawet na zapłatę świadczeń związanych z dostawą mediów - mówi agencji Newseria Biznes Witold Solski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Samozatrudnionych „wBREw”.

Jak podkreśla, Polski Ład nijak nie rozwiązał problemów tej grupy społecznej, za to dołożył nowych, związanych ze wzrostem obciążeń podatkowych, kosztów obsługi księgowej i gigantyczną niepewnością wywołaną m.in. ciągłymi zmianami w przepisach, z jaką borykają się w tej chwili najmniejsi przedsiębiorcy.

- Samozatrudnieni codziennie mierzą się z problemami wywołanymi przez Polski Ład, borykając się z niepewnością, oczekiwaniem na zmiany i próbami zrozumienia, kto jest adresatem, a kto będzie poszkodowanym tej reformy - mówi Solski. Według zestawienia OECD w Polsce jeszcze w 2019 r. wskaźnik samozatrudnienia wynosił 20,6 proc., co oznacza, że w tej formie pracował co piąty zatrudniony. Polska znajduje się w pierwszej dziesiątce państw z najwyższym wskaźnikiem samozatrudnienia na świecie. Kryzys wywołany pandemią mógł go jeszcze zwiększyć, bo według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego już w 2020 r. wyraźnie spadła liczba osób zatrudnionych na umowę o pracę, z kolei wzrosła liczba osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

Jeszcze w IV kwartale 2019 r. własną działalność gospodarczą prowadziło ok. 1,595 mln osób, natomiast w ub. roku było to ok. 1,7 mln osób. Ten wzrost, w ocenie analityków, mógł być podyktowany „wypychaniem” pracowników z umów o pracę na fikcyjne samozatrudnienie w trakcie kryzysu spowodowanego pandemią, co jednak przełożyło się na znaczny spadek ich bezpieczeństwa socjalnego.

- Nie mamy ochrony w Kodeksie pracy, nie mamy prawa do wakacji, a jedyną ochroną, jaką mamy na rynku gospodarczym, jest państwo. Teraz to państwo - zamiast zapewnić ochronę -  dołożyło nam nowych obowiązków związanych z Polskim Ładem. Te obowiązki dotykają krawcowych, kierowców, ratowników medycznych czy salowe w szpitalach, które też często pracują w formule samozatrudnienia. To są osoby, których obciążenia publiczne, daniny płacone państwu sięgają nawet 100 zł dziennie. Tymczasem świadczą oni usługi, za które każdy z nas też płaci. Proszę sobie wyobrazić, ile godzin pracy dziennie trzeba poświęcić na to, żeby wypełnić tylko te zobowiązania podatkowe bądź związane z kosztami stałymi. Tego Polski Ład nie uregulował, za to dołożył nowych obowiązków - podkreśla przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Samozatrudnionych „wBREw”.

Jak wskazuje, w trakcie pandemii jednoosobowe działalności gospodarcze często miały duże problemy z uzyskaniem pomocy w ramach rządowych tarcz antykryzysowych, ponieważ nie miały odpowiednich wpisów PKD. Po dwóch latach finansowych trudności i zawirowań gospodarczych kolejnych problemów dołożył samozatrudnionym Polski Ład, czyli sztandarowa reforma podatkowa rządu PiS. Najwięcej wątpliwości wzbudziły nowe zasady rozliczenia składki zdrowotnej i wybór formy opodatkowania, bo według wyliczeń ekspertów zła decyzja może się przełożyć na zarobki netto niższe nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie.

- Polski Ład niestety skoncentrował się na zmianach dystrybucji społecznej pieniądza poprzez podatki, ale nie uwzględnił tego, kto powinien mieć w Polsce ochronę, kto będąc już w wieku emerytalnym, nie powinien martwić się o służbę zdrowia, kto będąc rodzicem, nie powinien martwić się o szkolnictwo i kto będąc w sile wieku i niezdolnym do pracy, powinien otrzymać opiekę socjalną. Fryzjerka, ludzie z branży beauty czy z innym konkretnym fachem i umiejętnościami nie mają na ogół kompetencji podatkowych. Co więcej, nie mają też takiej wyobraźni, żeby widzieć potencjał swojej grupy zawodowej przykładowo za 10 lat. Tymczasem decyzje o opodatkowaniu w takiej czy innej formie, np. wybór podatku liniowego czy ryczałtowego, będą mieć konsekwencje systemowe wiele lat później, kiedy wejdziemy w okres emerytalny. Dlatego państwo powinno pomagać ludziom w tej decyzji. Niektóre rzeczy trzeba narzucić, inne trzeba rozwiązać odgórnie, widząc perspektywę dalekosiężną - mówi Witold Solski.

Ekspert podkreśla, że polski system podatkowy już wcześniej należał do najbardziej skomplikowanych na świecie. Potwierdza to też ubiegłoroczny raport „Tax Competitiveness Index”, przygotowany przez Tax Foundation, z którego wynika, że na 37 państw OECD Polska zajmuje przedostatnie miejsce pod względem stopnia skomplikowania systemu podatkowego. Gorzej w zestawieniu wypadają jedynie Włochy.