piątek, 01 kwiecień 2022 23:18

Mamy w Polsce zdecydowanie ponad milion ukraińskich dzieci

Napisał
Renata Bem podczas akcji „Bielany dla Wolnej Ukrainy Renata Bem podczas akcji „Bielany dla Wolnej Ukrainy fot. pl.wikpedia.com

Pracujemy z dziećmi, wsparcie psychologiczne jest więc jednym z obszarów pierwszego zainteresowania UNICEF. Sytuacja, w której dzieci są w ciągu paru godzin pozbawiane wszystkiego co znały, co powodowało, że czuły się bezpiecznie, nie może nie pozostawić śladu na ich psychice. Zdajemy sobie sprawę, że jest to ogromna trauma, stąd niesiemy wsparcie psychologiczne od pierwszego dnia - mówi Bogusławowi Mazurowi w wywiadzie dla RaportCSR.pl Renata Bem, Zastępca Dyrektora Generalnego i członek Zarządu UNICEF Polska.

Jaka jest ocena położenia ukraińskich dzieci według UNICEF - organizacji od 75. lat ratującej życie dzieci w najodleglejszych zakątkach świata? Ile dzieci musiało opuścić swe domy?

Według posiadanych szacunków, w tej chwili ponad 2 mln uchodźców znalazło się w Polsce a 3,7 mln Ukraińców opuściło swój kraj, z czego ponad połowę stanowią dzieci. Mamy więc w Polsce zdecydowanie ponad milion ukraińskich dzieci.

Jakiego rodzaju pomoc humanitarną do tej pory przyniósł UNICEF dzieciom na Ukrainie?

UNICEF jest obecny od pierwszego dnia konfliktu. Przez ostatnie 8 lat mieliśmy na Ukrainie swoje biura, więc gdy rozpoczął się konflikt, byliśmy na miejscu. Nasi pracownicy, korzystając z już posiadanych zasobów, natychmiast zaczęli organizować pomoc. Ta pomoc rośnie wraz z eskalacją konfliktu. Do dziś UNICEF dostarczył bezpośrednio na Ukrainę już ponad 1000 ton artykułów pomocowych. Są one dystrybuowane z naszych magazynów w Kijowie i we Lwowie do miejsc, w których są najbardziej potrzebne.

Jesteśmy na przykład w bezpośrednim kontakcie z szpitalami, do których dowozimy sprzęt chirurgiczny, zestawy położnicze, oczywiście też artykuły pierwszej pomocy, takie jak leki przeciwbólowe czy opatrunki. Dostarczamy je do ponad 20 szpitali w rejonach konfliktu.

Co jeszcze w pierwszym rzucie UNICEF dostarczał w ramach pomocy?

Natychmiast dostarczaliśmy coś, co może na początek nie przychodzić do głowy, czyli wodę. Już na początku w wielu miejscach została zniszczona infrastruktura wodno-sanitarna. Mając na miejscu zapasy, dowoziliśmy ją szybko. Podobnie jak artykuły pierwszej potrzeby – artykuły sanitarne czy zestawy higieniczne.

A jak istotne jest wsparcie psychologiczne udzielane uchodźcom?

Pracujemy z dziećmi, wsparcie psychologiczne jest więc jednym z obszarów pierwszego zainteresowania UNICEF. Sytuacja, w której dzieci są w ciągu paru godzin pozbawiane wszystkiego co znały, co powodowało, że czuły się bezpiecznie, nie może nie pozostawić śladu na ich psychice. Zdajemy sobie sprawę, że jest to ogromna trauma, stąd niesiemy wsparcie psychologiczne od pierwszego dnia. Jest tak we wszystkich krajach, w których prowadzimy działalność humanitarną. W tej chwili na Ukrainie działa ponad 50 mobilnych zespołów UNICEF, w skład których wchodzą specjaliści od niesienia pomocy psychologicznej. Trafiają ze wsparciem do najbardziej poszkodowanych dzieci w miejscach największego zagrożenia.

Czym są Blue Dots?

Blue Dots można określić jako punkty pomocy doraźnej. UNICEF tworzy je we współpracy z UNHCR. Są to miejsca, w których uchodźcy mogą przede wszystkim uzyskać informacje o tym, gdzie powinni się udać, o obowiązujących w Polsce szczepieniach czy o sposobach poruszania się po kraju. Ponieważ wśród uchodźców dominują kobiety z dziećmi, to otrzymują też pierwszą pomoc medyczną i pierwsze wsparcie psychologiczne. Dzieci dostają książki i zestawy edukacyjne, które za chwilę będą mogły wykorzystywać w nauce. Są to takie bezpieczne miejsca, w których na chwilę, po długiej, ekstremalnie trudnej podróży, można odpocząć. Te punkty są zazwyczaj umieszczane wzdłuż szlaków przemieszczania się uchodźców, choć również są tworzone w dużych miastach.

Pomoc musi kosztować. Skąd UNICEF Polska pozyskuje środki finansowe? Za UNICEF stoi potężna organizacja, czyli ONZ, która jednak nie finansuje Państwa organizacji.

To prawda, nie jesteśmy finansowani ani przez ONZ, ani przez żadną inną potężną organizację, ani też przez rządy krajów. Finanse pozyskujemy od darczyńców, czyli od osób indywidualnych i od firm.

Rozpoczęliście Państwo kampanię „UNICEF dla biznesu”, której celem jest wypracowanie nowego podejścia do współpracy pomiędzy organizacjami społecznymi i biznesem. Na czym polega ten projekt i jak ma wyglądać owo nowe podejście?

Zacznę od projektu. UNICEF ma bardzo długie i globalne doświadczenie we współpracy z biznesem. Natomiast przyglądając się naszemu lokalnemu rynkowi, przyglądając się podejściu firm do współpracy z organizacjami charytatywnymi, stwierdziliśmy, że warto walczyć z powszechnie istniejącym stereotypem. Stereotypowe myślenie powoduje, że przedsiębiorcy, spotykając się z organizacją charytatywną, stawiają sobie pytania: „A co ja mam im dać? Po co do mnie przyszli?”. No i trochę też pytanie: „A co z tego będę miał?”. Przy czym wiadomo, że głównie chodzi o korzyści marketingowe. My chcieliśmy przekornie zadać inne pytanie: „Co organizacja charytatywna może dać biznesowi?” Jesteśmy przekonani, że mamy bardzo wiele do zaoferowania i chcemy, aby biznes o tym usłyszał. Równocześnie jednak chcieliśmy posłuchać, jakie są potrzeby biznesu, jak przedsiębiorcy zapatrują się na taką współpracę. Dlatego zorganizowaliśmy warsztaty, podczas których spotkaliśmy się z przedstawicielami 11 firm z sektora zarówno dużych, jak i średnich przedsiębiorstw.

To co może dać organizacja charytatywna biznesowym partnerom?

Okazało się, że bardzo dużo. Podczas dwudniowych warsztatów, za pomocą kreatywnych metod, próbowaliśmy dojść do wniosku, czego oczekują od organizacji charytatywnych firmy, oraz co mogą im dać organizacje. Przedstawiciele firm bardzo chętnie włączyli się ten proces, byli niezwykle kreatywni i doszliśmy do zaskakującego momentu, w którym sami proponowali odpowiednie dla nas rozwiązania. Tutaj może uściślę, że może nie chodzi o to, co organizacja charytatywna może „dać”, ile – na jakiej zasadzie może współpracować z biznesem. To jest cel projektu i warsztatów. Okazało się, że przede wszystkim możemy być partnerami. To nie jest tak, że organizacja przychodzi i coś bierze, a firma coś daje. Jesteśmy partnerami, ustalamy kto ma jakie potrzeby, ograniczenia, możliwości oraz jakich oczekuje korzyści ze współpracy. Kiedy podchodzimy do współpracy na zasadzie partnerstwa i zaczynamy ze sobą rozmawiać, to jesteśmy w stanie wspólnie wypracować znakomity projekt, który spełni obopólne potrzeby.

Mogę poprosić o konkretny zarys modelu takiej współpracy? Czy może chodzić na przykład o wolontariat?

Jednym z elementów współpracy może oczywiście być chęć zaangażowania pracowników. Możemy przybliżyć pracownikom sens i cel pomagania. Przy czym często jest też tak, że inicjatywa wychodzi od pracowników. Wtedy rolą organizacji charytatywnej jest ich dodatkowa aktywizacja, pokazywanie wymiernych efektów współpracy. Innym elementem, który organizacja charytatywna jest w stanie zaoferować biznesowi, pozostaje choćby pomoc w tworzeniu szeroko pojętej strategii działań z zakresu CSR. Organizacje humanitarne mają w tym doświadczenie. Wiedzą, w jakim kierunku te działania powinny iść, jak powinny być ustrukturyzowane. Nie tylko pod kątem przynoszenia korzyści firmie, ale też przynoszenia korzyści tym, do których pomoc jest kierowana, bo to jest najistotniejsze. Jest więc wiele obszarów, w których organizacja humanitarna może wesprzeć biznes i myślę, że podczas warsztatów te obszary udało się zidentyfikować.

Czy UNICEF Polska już próbuje wdrażać partnerski model współpracy?

Faktycznie już od dawna staramy się go wdrażać. Mamy na uwadze, że pozyskując firmy do współpracy, warto z nimi rozmawiać, określać obustronne korzyści. W tej chwili współpracujemy ze sporą liczba firm z różnych sektorów, w największej części z sektora firm średnich. I ta nasza współpraca w dużej mierze opiera się na założeniach, które wspólnie określiliśmy. Natomiast projekt „UNICEF dla biznesu” i warsztaty trochę nas ugruntowały w takim podejściu. Wynikiem warsztatów będzie tzw. toolkit, czyli poradnik, który przygotowujemy. Będzie zawierał wytyczne, rekomendacje i kluczowe założenia dotyczące współpracy organizacji charytatywnych z biznesem, czyli dokładnie to, co zostało podczas warsztatów wypracowane. Chcemy, aby był to dokument publicznie dostępny, żeby inne organizacje i firmy też mogły z niego korzystać.

Gdyby miała Pani udzielić rady firmom chcącym współpracować z organizacją charytatywną, to jak by ją Pani sformułowała?

Taką radę zawarłabym w dwóch słowach – otwartość i elastyczność. Otwartość na rozmowę, na pomysły oraz elastyczność, czyli nie upieranie się przy swoich założeniach, tylko posłuchanie organizacji. Bo tak jak firmy mają doświadczenie w prowadzeniu biznesu, tak organizacje humanitarne mają doświadczenie w pomaganiu. Jeżeli nie będziemy się wzajemnie słuchać, to nie mamy szansy wypracować wspólnego, najbardziej efektywnego modelu współdziałania. Warsztaty wykazały – i pewnie też to wykaże nasz poradnik dla biznesu – że byłoby wskazane, aby przedsiębiorcy starali się unikać szufladkowania organizacji. Firmy mają często własną politykę CSR, która może dotyczyć na przykład obszaru ekologii. I często widzimy podejście, wedle którego „nie będę rozmawiał z tą organizacją, bo zajmuje się dziećmi”. Podczas warsztatów stało się jasne, że kiedy zaczynamy rozmawiać, to możemy wspólnie przeprowadzić działania na rzecz ekologii, których końcowym beneficjentem będą dzieci. Unikając szeregowania organizacji charytatywnych wedle ich misji, siadając do rozmów, możemy doprowadzić do naprawdę korzystnej współpracy. Spotkaliśmy się z przypadkiem, w którym przedstawiciel dużej instytucji finansowej z góry założył, że współpraca z UNICEF nie leży w obszarze jego zainteresowań, ponieważ zajmujemy się dziećmi, a tę instytucję interesują zupełnie inne obszary. Podczas rozmowy uświadomiliśmy sobie, że mamy co najmniej kilka, a nawet kilkanaście pól do potencjalnej współpracy. Nie ma przecież dziedzin życia, które nie dotyczyłyby dzieci. Dlatego zachęcam do otwartości i elastyczności.