środa, 27 kwiecień 2022 18:41

Wprowadzać sankcje, ale z dużą dozą rozsądku

Napisał
Artur Bartoszewicz Artur Bartoszewicz fot. gov.pl

Jeszcze przed Wielkanocą weszła w życie tzw. ustawa sankcyjna, która ma w założeniu odsuwać od przetargów publicznych podmioty wspierające rosyjską agresję albo z takimi udziałowcami powiązane.

Dobrze, że tak potrzebne akty prawne procedowane są bez zbędnej zwłoki - komentuje na portalu wgospodarce.pl dr Artur Bartoszewicz ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Według eksperta warto przy tak istotnych dla uczestników rynku decyzjach zwrócić uwagę na pełne konsekwencje. Niestety może okazać się że skutki dla wielu uczestników rynku będą katastrofalne z uwagi na ryzyko dyskrecjonalności decyzji władczych - przestrzega Bartoszewicz.

- Odchodzenie od rosyjskich surowców – tak, i tak szybko, jak to jest możliwe, by nie sparaliżować Polski. Koszty sankcji wobec rosyjskiej gospodarki muszą być minimalizowane w kontekście skutków dla gospodarki Polskiej – zauważa ekspert. - Niestety część sankcji może odbić się rykoszetem wobec naszych przedsiębiorców i społeczeństwa. Należy zawsze mieć to na uwadze, gdy proponowane i podejmowane są decyzje sankcyjne.

Zdaniem Bartoszewicza w europejskiej kulturze prawnej bierze się pod uwagę nie tylko literę ustawy, ale jej duch, jej cel. Celem ustawy sankcyjnej jest zablokowanie możliwości zysku tym, którzy wspierają Putina, a nie automatyczne wpisywanie wedle stanu na 24 lutego 2022 r. I to powinno przyświecać ministrowi spraw wewnętrznych i administracji.

Ekonomista z SGH zgadza się, że dodatkowo, tak jak wskazywały organizacje przedsiębiorców, ustawa powinna przewidywać możliwość zajęcia stanowiska przez podmiot, który ma być umieszczony na liście, a także procedurę odwoławczą w trybie administracyjnym. Mają powyższe na uwadze, chyba warto jeszcze raz pochylić się nad zaproponowanym rozwiązaniem i poddać go modyfikacji, wprowadzając oczekiwane przez przedsiębiorców poprawki - stwierdza na zakończenie Bartoszewicz.