wtorek, 24 maj 2022 13:27

Profesor Waldemar Paruch był państwowcem, wielkim profesorem, wielkim patriotą

Napisał
Śp. prof. Waldemar Paruch Śp. prof. Waldemar Paruch fot. https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Waldemar_Paruch.JPG#/media/Plik:Waldemar_Paruch.JPG

Chciał kształtować rzeczywistość osobiście, był człowiekiem niezwykle ambitnym i ta ambicja definiowała jego osobowość. Na pewno czuł pewien niedosyt. To prawda, że miał bardzo dużo sukcesów ale niestety, ze względu na to, że tak krótko żył, pewnych kwestii nie zdążył dokończyć. Choćby takich, jak budowy Centrum Analiz Strategicznych.

O zmarłym niedawno prof. Waldemarze Paruchu Maciej Pawlak rozmawiał na portalu niezalezna.pl z prof. dr hab. Bogumiłem Szmulikiem, dyrektorem Instytutu De Republica, który przyjaźnił się z prof. Waldemarem Paruchem.

Zmarł prof. Waldemar Paruch, człowiek niewątpliwie zasłużony i dla życia publicznego, i dla polskiej nauki. Jak długo się pan znał z panem prof. Paruchem?

W 1987 r. spotkaliśmy się na wydziale UMCS, wówczas był to Międzyuczelniany Instytut Nauk Politycznych. Ja rozpocząłem drugi kierunek studiów - nauki polityczne, byłem wtedy na studiach prawniczych, a pan prof. Paruch kończył już studia historyczne i również rozpoczynał politologiczne. Byliśmy w jednej grupie.

Jakim człowiekiem był pan prof. Waldemar Paruch?

Dzisiaj mówimy, że był państwowcem, wielkim profesorem, wielkim patriotą. To jest takie ubrązowione, lecz za tymi pięknymi i wzniosłymi słowami kryje się człowiek. Widziałem go, kiedy był młodym, radosnym, pełnym empatii , przyjaznym dla swoich kolegów człowiekiem. Bardzo nietuzinkowym. Wielu moich kolegów przewyższał intelektualnie, od razu było rażąco widoczne jak miał dojrzałe sądy. Był niezwykle pragmatyczny.

To ten pragmatyzm popychał go w stronę polityki?

Tak jak ja, Waldek pochodził z środowiska wiejskiego. Swoją polityczną działalność rozpoczął od ruchu ludowego. Gdy się poznaliśmy, był z nim już bardzo związany. Sądzę, że już wówczas jego pragmatyzm był bardzo widoczny, a później zadecydował o dalszej drodze życiowej. Mam wrażenie, że jako „genetyczny” pragmatyk lepiej czuł się jako politolog niż historyk, w każdym razie widziałem w nim zawsze rasowego politologa. Choć oczywiście tkwił w nim też silny pierwiastek historii, co uzewnętrzniało się w fascynacji postacią Józefa Piłsudskiego, ruchem piłsudczykowskim, sanacją. Zresztą tego dotyczyły jego doktorat i habilitacja. Lecz dominowała w nim dusza politologa i analityka. Myślał „polityczne”, polityka i politologia były jego pasją. W jej spełnianiu pomagały mu wrodzona, ogromna bystrość, przenikliwość, świetna pamięć. To nie był mól książkowy, uwielbiał opowiadać o politycznych zmaganiach. Ja odwrotnie - zawsze siedziałem w bibliotekach, interesowałem się bardziej historią, której nie skończyłem, ale która dzisiaj mi bardzo towarzyszy, definiuje życie, chociaż zawodowo jestem prawnikiem. Nasze życiowe drogi poszły w różnych kierunkach, Waldek związał się z polityką.

Pan jednak zapytał, jakim człowiekiem był Waldek. I tu chcę podkreślić, że od początku był bardzo religijny. Pamiętam, że w 2016 r. miał zabieg - bo chorował już bardzo ciężko, bardzo cierpiał, co znosił odważnie i mężnie. Mówił mi wówczas, że się nie boi, że jest pogodzony z Bogiem, jest gotowy na spotkanie z Nim. Ja nie mam w sobie chyba takiego męstwa jak on, może takiej wiary. Trzeba niesłychanie wierzyć, żeby nie bać się śmierci.

Zdarzało się panom spierać? Jaki był podczas sporów?

W wielu sprawach myśleliśmy bardzo podobnie. Waldek był piłsudczykiem, ja, odkąd pamiętam, bonapartystą. I tutaj nie było wielkich sporów, mieliśmy bardzo zbliżone poglądy. Lecz tocząc spory, był wymagający. Z jednej strony pełen empatii dla przyjaciół, z drugiej, podczas sporów, bywał ostry. Ta pryncypialna ostrość wielu ludzi do niego zniechęcała.

Prof. Paruch poznał różne oblicza polityki, jej jasne i ciemne strony. Był ważną postacią w intelektualnym zapleczu PiS, lecz zaliczył też porażki w wyborach do Sejmu i do Parlamentu Europejskiego. Jak je odbierał?

Nie rozmawiał o tym ze mną, lecz myślę, że bardzo to przeżywał. To były dwa starty na przestrzeni kilku lat. Niestety, nie wygrywa się wyborów mówiąc do wyborców jak profesor, a Waldek był przed wszystkim profesorem. W zasadzie każdy się identyfikował z tym, co napisał, z jego poglądami oraz opiniami. Lecz w momencie w którym zaczynał przemawiać, identyfikacja przestawała działać, bo ludzie odbierali już nie tylko poglądy, lecz również sposób ich prezentacji. To była jego pięta achillesowa. On nie umiał, niestety, zejść z katedry.

(…)Jakby pan ocenił trafność prognoz prof. Parucha?

Większość była trafna. Pewne zjawiska doskonale analizował, posiadał umiejętność wykorzystywania z warsztatu badawczego, co umożliwiało przewidywanie przyszłych zdarzeń. Jak wspomniałem, był człowiekiem dysponującym wyjątkową, wręcz fotograficzną pamięcią, co również ułatwiało kreślenie prognoz. Nie wszyscy je akceptowali, szczególnie w sferze polityki zagranicznej. Usłyszałem kiedyś taką opinię: „No tak, Waldek fajnie mówi o tych kwestiach wewnętrznych, ale już zupełnie rozmija się z oczekiwaniami w kwestiach polityki zagranicznej.” Po lutym 2022 r. okazało się, że to Waldek miał rację. Że te jego wszystkie prognozy oceny dotyczące Rosji, Niemiec, okazały się ze wszech miar trafione. Że tak naprawdę, to nic się nie zmieniło na lepsze. Jest to taka gorzka satysfakcja. Tej satysfakcji na pewno doświadczył, bo był świadkiem chociażby tego, że po rozpoczęciu wojny Rosji z Ukrainą, pozycja Polski w polityce międzynarodowej wzrosła w sposób widoczny. Zobaczyliśmy na własne oczy klęskę politycznych koncepcji Schroedera, Merkel, Obamy. Ten cały reset w relacjach z Rosją okazał się jednym wielkim nieporozumieniem. Pamiętam, ze rozmawiałem o tym z Waldkiem i zgadzaliśmy się, że koncepcja resetu oznacza katastrofę. On przewidział, że reset spowoduje wojnę. Mówił, że to jest zachęcanie Rosji do ekspansji. Dobrze rozumiał Rosję i dobrze rozumiał naturę człowieka.

(cały wywiad: https://niezalezna.pl/443652-profesor-waldemar-paruch-czlowiek-ktory-przewidzial-wojne)