wtorek, 11 listopad 2014 11:27

Ozusowane umowy-zlecenia: przywilej czy kula u nogi

Napisane przez
Ozusowane umowy-zlecenia: przywilej czy kula u nogi fot. www.sxc.hu

Likwidowanie nadużyć, większa ochrona i ograniczenie patologii, polegającej na zastępowaniu umów o pracę tak zwanymi umowami „śmieciowymi” – to zapowiadany przez polityków cel oskładkowania umów-zleceń. „Mało zarabiam, a będę zarabiać jeszcze mniej” – martwią się z kolei pracownicy, którzy nie mają etatów, a jedynie taką formę umowy.

Nowe przepisy dotyczące naliczania składek od zleceń będą obowiązywać od stycznia 2016 r. – przypomina portal pracuj.pl

Posłowie przegłosowali projekt zmian – od umów-zleceń mają być naliczane składki na ubezpieczenia społeczne do poziomu minimalnego wynagrodzenia. Minister Pracy widzi w tym szansę na walkę z nadużywaniem tej formy zatrudnienia przez pracodawców i większe zabezpieczenie pracowników. Zmianę dosyć pozytywnie oceniły także związki zawodowe, mimo że domagały się oskładkowania od całego dochodu, a nie jedynie jego części do wysokości minimalnej pensji. Nie wszyscy jednak są zadowoleni.

– To dla mnie marna pociecha, że będę miał odkładane na emeryturę, zresztą i tak niewielkie przecież sumy. Nie zarabiam dużo, a po odprowadzeniu składek będę zarabiał jeszcze mniej. Co to za motywacja – nie kryje frustracji Marek, pracujący jako instruktor pływania i ćwiczeń fizjoterapeutycznych.

Do tej pory nie było obowiązku opłacania składek od wszystkich zawartych umów-zleceń. Jeśli ktoś pracował w ramach kilku takich umów, to tylko od jednej z nich mógł odprowadzać składki. Teraz ozusowione zostaną wszystkie zlecenia, do wysokości płacy minimalnej. Niektórzy eksperci mają jednak wątpliwości, czy zaproponowane rozwiązanie nie spowoduje chaosu i zwiększenia biurokracji.

– Jeśli zleceniobiorca ma tylko jedną umowę zlecenia, to rozliczenie będzie proste – zauważa Dominika Staniewicz, współwłaściciel firmy Adore HR i ekspert Business Center Club. Sytuacja się komplikuje, gdy pracujący zarabia w różnych firmach. – Jak ustalić, która z firm i w jakiej kwocie ma zapłacić składki, kto ma dopłacić do minimalnej krajowej? Może to spowodować bałagan i wzajemne przerzucanie odpowiedzialności – twierdzi przedstawicielka BCC.

Kto zyska, kto straci?

Teoretycznie zyskać powinni na tym wszyscy, którzy obecnie mają umowy-zlecenia. W praktyce jednak może to wyglądać inaczej. Dominika Staniewicz, ekspert BCC, przyznaje, że prawo do tej pory było nieszczelne i zmiana to reguluje. - Zdarzają się sytuacje, że ktoś odprowadza składkę od zlecenia za 50 zł, a zarabia 10 zł w ramach drugiej umowy. Zmiana przepisów pozwoli temu przeciwdziałać. W wielu innych sytuacjach może okazać się jednak niekorzystna – mówi ekspert BCC. – Jeśli gospodarka nie nabierze rozpędu, to rynek pracy ucierpi na tych zmianach. Szara strefa może się znacznie poszerzyć – prognozuje.

Według niej stracić mogą:

  • wolni strzelcy, pracujący dla kilku firm równocześnie – do tej pory opłacanie składek od jednej umowy było atutem dla kolejnych pracodawców, chcących nawiązać współpracę.
  • młodzi ludzie, zaczynający dopiero karierę – świeżo upieczeni absolwenci odbywali staże i zawierali umowy cywilnoprawne, a teraz stracą przewagę konkurencyjną.
  • pracownicy zatrudnieni na podstawie umowy o pracę – jeśli pracodawca chciał ich zaangażować do jakiegoś dodatkowego projektu w ramach umowy zlecenia, to nie musiał opłacać dodatkowych składek, a pracownik nie „wpadał” w wyższy próg podatkowy.